Ocalić ,,Vitalię'' Od Zapomnienia

Ocalić ,,Vitalię'' Od Zapomnienia

Ocalić ,,Vitalię'''' Od Zapomnienia

Co z Domem Kultury w Konarzewie

Polityka socjalna Kombinatu PGR Konarzewo w latach 70 ubiegłego stulecia nakazywała, aby dla dynamicznie rozwijającej się wsi, jaką było ówcześnie Konarzewo, wznieść Dom Kultury. Liczba mieszkańców w zawrotnym tempie rosła, co miało wpływ na oddanie w użytkowanie osiedla mieszkaniowego 25lecia. Na tym właśnie osiedlu istniał okazały plac, na którym dokładnie w 1974 r. stanął Zakładowy Dom Kultury.

Głównym inicjatorem wzniesienia obiektu, był niezapomniany i wielce zasłużony dla okolicy, dyrektor kombinatu Tadeusz Kościuszko. Jego ambicją było stworzenie miejsca, w którym pracownicy PGR-u i nie tylko, mogliby znaleźć miejsce na rozrywkę i zabawę. Takie właśnie zamierzenie przyświecało kilkunastoletniemu działaniu konarzewskiego ZDK, ale nastąpił koniec

Dzieje Domu Kultury są imponujące. Obiekt ten w latach 70 i 80 XX wieku był dumą konarzewskiego kombinatu PGR. Prowadził szeroko zakrojoną działalność mającą na celu propagowanie kultury w okolicy. Istniały liczne koła zainteresowań, a mianowicie: kapela dudziarska, młodzieżowy zespół muzyczny, chór, a także dziecięcy zespół wokalno - taneczny. Funkcjonowało przedszkole i baza gastronomiczna. Największy podziw budziła obszerna sala konferencyjno widowiskowa ze sporej wielkości sceną. Na tej właśnie scenie, w czasach świetności Konarzewa, gościły gwiazdy ówczesnej muzyki rozrywkowej, takie jak, na przykład, powszechnie znany, Jerzy Połomski. Tutaj odbywały się bankiety dla pracowników, uroczyste gale z okazji Dnia Matki i Dnia Kobiet, czy chociażby zabawy karnawałowe i sylwestrowe. Oprócz działalności kulturalnej obiekt przez lata służył jako miejsce zebrań wiejskich, wyborów oraz spotkań dla grup związanych z organizacjami społecznymi. Wszystko przeznaczone było dla mieszkańców Konarzewa i okolicznych miejscowości.

Tak było do roku 1991, kiedy transformacja ustrojowa dała Polsce wolność, a Konarzewu odebrała Dom Kultury. Ten przeszedł w ręce Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa i został wynajęty Wiesławie Jezierskiej, która obiekt przekształciła w komercyjny motel Vitalia. Początkowo, przez krótki czas funkcjonowała tam dyskoteka, później stał się obiektem gastronomiczno hotelarskim, gdzie odbywały się bale, zabawy, czy bardziej kameralne wydarzenia rodzinne (stypy, komunie, wesela). Działał też motel z kilkunastoma pokojami. Vitalia przetrwała do 2005 r., kiedy to przedsiębiorstwo, w skład którego wchodziła także masarnia i sklepy wielobranżowe, uległo likwidacji. Powodów powyższego było wiele, ale z pewnością jednym z dotkliwszych był rosnący podatek za najem budynku.

Dom Kultury przeszedł w ręce Agencji Nieruchomości Rolnej (w 2004 r. powołana w miejsce AWRSP), a ta ma kontrowersyjny pomysł, aby utworzyć tu archiwum akt ANR. Z kolei historyczne przeznaczenie obiektu nakazuje oddać go w ręce gminy, która niechętnie chce wziąć we władanie podupadający i wymagający remontu budynek. Swoje zainteresowanie obiektem wyrażało też dopiewieckie stowarzyszenie Promyk. Na kolejnych zebraniach wiejskich ciągle poruszany jest ten problem, ale Wójt mówi o nieuregulowanych prawach własnościowych i braku możliwości działania ze strony Urzędu Gminy.

Nie wiemy dokładnie co się dzieje w stosunkach na linii ANR Gmina Dopiewo. Czy istnieje jakaś realna szansa na powodzenie rozmów i czy obiekt, który w myśl Tadeusza Kościuszki (jego twórcy) stanie się centrum kultury dla Konarzewa i okolicy ? Te pytania od dawna nurtują mieszkańców.

Agencja Nieruchomości Rolnej nie próżnuje i już teraz ogłosiła przetarg na wykonanie ekspertyzy budynku, co do jego przydatności jako archiwum. W dokumentacji określono cel realizacji, a mianowicie utworzenie: czytelni, odkładni, pomieszczeń biurowych, a także mieszkania prywatnego dla nadzorcy placówki. Oznacza to, że z Domem Kultury nic to wspólnego mieć nie będzie i że np. sala widowiskowa zostanie zapełniona regałami z setkami, jeśli nie tysiącami kilogramów akt zwiezionych z całej Wielkopolski.

Ostatnio sprawą zajął się też Radny Gminy Dopiewo Henryk Kapciński. Zapytaliśmy Pana Radnego o obecny stan rzeczy?

Radny Gminy Dopiewo Pan Henryk Kapciński: Dom Kultury (tzw. Vitalia) był od dawna nieodłączną częścią Konarzewa. Większość mieszkańców Konarzewa jest oburzona patrząc na niszczejący budynek, z którym jest związana emocjonalnie. W tym budynku oprócz wielu kół zainteresowań odbywały się wesela, komunie, zabawy sylwestrowe, karnawałowe. W tym budynku działało przedszkole. Odbywały się tam również zebrania wiejskie. Obecnie odczuwalny jest bardzo brak takiego wielofunkcyjnego budynku w Konarzewie. Wieś w której mieszka półtora tysiąca mieszkańców nie ma przedszkola, przychodni lekarskiej, świetlicy. W tej wsi nie ma miejsca gdzie można byłoby zrobić zebranie wiejskie. W tej wsi klub piłkarski, który z wielkimi trudami, przy dużym zaangażowaniu wielu mieszkańców wznawia swoja działalność nie ma pomieszczeń na szatnie. Pytanie o to czy ten budynek jest mieszkańcom potrzebny jest pytaniem retorycznym. Wielokrotnie zwracałem uwagę władzą gminnym na to, że ten budynek stoi bezużytecznie a mógłby służyć mieszkańcom. Pan Wójt zabiegał o odzyskanie tego budynku. Ostatnio jednak Agencja Nieruchomości Rolnych stoi na stanowisku, że przeznaczy budynek na archiwum. Uważam, że trzeba próbować jeszcze odzyskać ten budynek. Wczytując się w historię Konarzewa odniosłem wrażenie, że na przestrzeni dziejów mieszkańcy często ponosili duże straty materialne i duchowe. Myślę, że nie należy na to pozwalać. Wręcz przeciwnie należy domagać się rozwiązań które są po prostu sprawiedliwe społecznie.

Dom Kultury w Konarzewie byłby z pewnością bardzo przydatny w promocji kultury na gminnym podwórku. Miałby szanse stać się miejscem o charakterze podobnym do Domu Strażaka w Dopiewie (to jedyne takie miejsce w naszej gminie). W sąsiedniej Gminie Komorniki, we wszystkich większych wsiach są ośrodki kultury, a w mniejszych świetlice wiejskie (dokładnie rzecz ujmując DK znajdują się w Komornikach, Wirach, Plewiskach, Rosnówku, Głuchowie i Chomęcicach , a w Szreniawie świetlica). Prężnie działa tam Gminny Ośrodek Kultury, który je zrzesza. Według nas, takiej organizacji na Ziemi Dopiewskiej brakuje, a Gminna Biblioteka Publiczna kreowana na propagatora kultury w gminie, nie jest w stanie udźwignąć tego ciężaru. Owszem, w Dopiewie istnieje Dom Strażaka i chwała władzom za to, ale to za mało. W miejscowościach takich jak Skórzewo, Konarzewo, Zakrzewo czy Więckowice powinny być miejsca na promocję muzyki, sztuki czy chociażby sportu świetlicowego. Jest to sposób na zainteresowanie i zajęcie dzieci i młodzieży. W kampanii samorządowej, niemal sloganem, stało się hasło ściągnijmy młodzież z przystanków dajmy im zajęcie. Tak było, blisko rok temu, a po tym czasie nadal szara przystankowa rzeczywistość. Patrząc na pogłębiający się stan zniszczenia obiektu szanse na odzyskanie Domu Kultury dla Konarzewa maleją. Już teraz potrzebny jest solidny remont. Zewnętrznie, należałoby naprawić dachy i uszczelnić lub wymienić okna. Wewnątrz, z pewnością, również nie brakuje pracy. Dom Kultury na całe szczęście ma ochronę co spowodowało, że nie widać tam przejawów wandalizmu społecznego.

Priorytetem winno być przejęcie budynku przez Gminę. Z racji ogromnej powierzchni użytkowej i różnorodności funkcyjnej warto byłoby znaleźć przedsiębiorstwo, które na terenie obiektu otworzyłoby działalność gastronomiczno hotelową i na zasadzie umowy najmu funkcjonowałoby podobnie do Vitalii. Gmina w tej umowie zastrzegłaby sobie prawo do dysponowania pomieszczeniami (np. duża sala) dla działalności na rzecz propagowania kultury w regionie. Na taki cel mogłaby otrzymać fundusze europejskie. Pod jednym dachem prowadziłyby swoją działalność gmina i przedsiębiorstwo gastronomiczne. Ze znalezieniem takiej firmy nie powinno być większego problemu, gdyż tuż obok Domu Kultury, coraz bardziej prawdopodobny staje się zjazd z trasy szybkiego ruchu S-5. To swoisty magnes dla przedsiębiorców.

W tej chwili najbardziej liczy się czas. Z dnia na dzień budynek niszczeje, a jest też możliwe, że nie myślący o zwykłych ludziach, urzędnicy ANR zagarną obiekt, na wieczność, na potrzeby archiwum. Trzeba działać szybko.

Paweł Jazy